Znowu było to samo, obudziłam się w tym samym miejscu. Po cichu wyszłam z tego pokoju i poszłam zwiedzać ten "zamek", "dom", "willę". Szłam długim korytarzem ale tym razem fioletowym, było cudnie. W pewnym momencie wyciągałam głowę i wyjrzałam za ściany kto się kłucił i zobaczyłam trzy kobiety i jednego kłócącego się mężczyznę.
-Co pani tak patrzy? Niech Pani wyjdzie! I to już! A tak wogóle to co pani tutaj robi?
-Yyh... Ja przepraszam najmocniej! Ja nie chciałam!
I pobiegłam dalej, nie mogłam słuchać już tego wariata.
-Co pan najświętszego zrobił? To przecież była królowa!Usłyszałam te słowa już cicho ale nie mogłam uwierzyć o co chodziło że to była "królowa" i to niby chodzi o mnie?
Nagle korytarz stał się szary i wróciłam do mojego pokoju.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz