środa, 20 października 2010

Doktor świrek.

Przyszłam ze szkoły, odrobiłam lekcje, obejrzałam Polską Majkę na TVN i poszłam spaś. Obudziłam się o 19:00 jak na mnie to naprawdę wcześnie. Zaczęłam się uczyć ponieważ pani może pytać. Kiedy skończyłam się uczyć to była 20:00 poszłam się szybko umyć, zjadłam kolację, jak zwykle pokłóciłam się z rodzeństwem. O 21:00 poszłam do pokoju i czekałam, co 15 minut zmieniałam pozycję. Sekundy, minuty, godziny się ciągły nie słychanie! A dalej nic ciekawego się nie stało, musiałam iść spać ponieważ o 6:00 musiałam spać, zasnęłam o 23:00.
Znowu było to samo, obudziłam się w tym samym miejscu. Po cichu wyszłam z tego pokoju i poszłam zwiedzać ten "zamek", "dom", "willę". Szłam długim korytarzem ale tym razem fioletowym, było cudnie. W pewnym momencie wyciągałam głowę i wyjrzałam za ściany kto się kłucił i zobaczyłam trzy kobiety i jednego kłócącego się mężczyznę.
-Co pani tak patrzy? Niech Pani wyjdzie! I to już! A tak wogóle to co pani tutaj robi?
-Yyh... Ja przepraszam najmocniej! Ja nie chciałam!
I  pobiegłam dalej, nie mogłam słuchać już tego wariata.
-Co pan najświętszego zrobił? To przecież była królowa!
Usłyszałam te słowa już cicho ale nie mogłam uwierzyć o co chodziło że to była "królowa" i to niby chodzi o mnie?
Nagle korytarz stał się szary i wróciłam do mojego pokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz